Jak zagęścić atmosferę Marsa?

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 4 months ago #2417 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
Nie wiem czy bym się ucieszył, gdybyśmy znaleźli życie na Marsie. Po pierwsze, podjęte zostaną taaakie środki ostrożności, że kolonizacja stanie w miejscu, a na Marsa będą latali tylko wojskowi z dziwacznymi laboratoriami. Co już poleci, to pewnie nie wróci, bo powiedzą że lepiej nie ryzykować zainfekowania Ziemi, dopóki nie zbadamy tamtejszego życia. Zacznie się wysyłanie szczurów, myszy, małp, wszystko zautomatyzowane, żeby nie narażać ludzi. Tymczasem na Ziemi podniesie się słuszny bunt naukowców, że jak to - największe odkrycie w historii ludzkości, odkrycie życia na innej planecie, nie jesteśmy sami w kosmosie, itp., i jest zakaz badania? Bariery, ograniczenia, brak zezwoleń? Tysiące badaczy pomyśli sobie, że oto ludzkość zetknęła się z jednym z najbardziej fascynujących tematów do badań, że to jest temat do tysięcy prac naukowych, miliardy dolarów mogą być wydane na programy naukowe, dziesiątki nobli do otrzymania i jeszcze więcej okazji żeby przejść do historii nauki - i nic nie można zrobić, bo ktoś boi się, że dojdzie do zakażenia? Bo oczywiście dowodów nie będzie że marsjańskie formy życia są szkodliwe, to tylko przypuszczenia. Żeby je potwierdzić albo im zaprzeczyć, potrzeba będzie lat badań. Co się będzie działo przez ten czas? Naukowcy zaczną wieszać psy na tych, którzy w imię bezpieczeństwa zablokują im możliwości działania. Naukowców nie interesują takie detale jak bezpieczeństwo, to są maniacy i szaleńcy poszukujący odpowiedzi na dręczące ich pytania (jest paru normalnych, ale to detal). Z kolei decydenci odpowiedzą że owszem, odkrycie jest ponadczasowe, ale nie można narażać ludzkości na zagładę z powodu ciekawości paru maniaków. Rządzący mają oczywiście na względzie tylko i wyłącznie bezpieczeństwo wyborców i nie po to zostali przez nich wybrani, żeby teraz ich narażać. Żeby samemu się wybielić, wskażą na naukowców, jako winnych całego dymu, bo to przecież oni naciskają. A ciemny lud (ciemny w kwestiach naukowych) od razu kupi taką bajeczkę, bo przecież od dawna politycy wycierają sobie gęby ludźmi zaangażowanymi w naukę (szaleni ekolodzy wyrządzają krzywdę mieszkańcom, blokując zupełnie niewinną i niezwykle istotną inwestycję). A lud przecież musi mieć wrogów, bo wtedy można wskazać winnych i nikt o reformy nie pyta. Już widzę te demonstracje pod instytutami, rzucanie kamieniami w okna i okrzyki: "nie chcemy być waszym eksperymentem". A co, może nie? Już jest pełno wariatów, a będzie jeszcze więcej. Ktoś powie: "w Biblii nie ma ani słowa o Marsie, więc Biblia kłamie, więc Boga nie ma" i znajdą sie tacy, którzy w to uwierzą. Papież zareaguje pokrętnie tłumacząc, że Biblii nie należy brać dosłownie, że Duch Święty i tak dalej. W Polsce to od razu obetną fundusze na naukę i wygnają naukowców, jako wrogów porządku publicznego. Jedni powiedzą "to jest dowód, bo tak wynika z logiki", inni powiedzą "to niczego nie dowodzi, bo z mojej logiki wynika co innego", trzeci powie "wsadźcie sobie waszą logikę, ja twierdzę że to nie jest dowód na nic". Ci, co nie wiedzą co myśleć, wybiorą oczywiście drogę z najprostszymi odpowiedziami. A droga ta niestety nie wiedzie ścieżkami rozumu, bo myślenie wymaga wysiłku i wiedzy. A oni będą chcieli po prostu wiedzieć co mają myśleć. Naukowiec im nie powie co mają myśleć, on im powie że obecnie teorie są takie i takie, ale badamy to i to, więc przypuszczamy że kolejne teorie będą siakie i owakie. Za to pierwszy lepszy szarlatan powie "to jest złe, wyplujcie swój jad, poczujecie się lepiej". I jak myślicie, co zrobi zwykły człowiek? Najpierw spróbuje zrozumieć co do niego powiedział naukowiec, ale oczywiście mu się nie uda, więc dla odmiany splunie jadem i przekona się, że rzeczywiście poczuł się lepiej (ale pewnie nie wie o tym, że plucie jadem zawsze przynosi ulgę, zwłaszcza jak się żyje w Polsce). I zacznie się jeszcze większa nagonka na wykształciuchy niż obecnie. U mnie mówi się w takiej sytuacji – chuj bombki strzelił.
Komu potrzebne jest życie na Marsie? Zwykły człowiek, jak mu powiedzieć, że na innych planetach też istnieje życie, wzruszy tylko ramionami, bo niby dlaczego miałoby to go obejść? Wypłaty mu nie podniosą, smaczniejszego obiadu w domu nie dostanie, żona nie zacznie go bardziej kochać, lata młodości i tak nie wrócą, ksiądz z ambony zacznie jeszcze bardziej kręcić i tylko będzie można powiedzieć do kumpli od piwa, że co to się z tym światem porobiło, kiedyś było lepiej, bo nie trzeba było myśleć. To może dobrze żyjący i szczęśliwi zareagują inaczej? Skądże! Im też nikt wypłaty nie podniesie (bo i tak dobrze zarabiają, więc co to dla nich za różnica), obiad tak czy siak dostaną smaczny, żony wciąż będą ich kochały, lata młodości nie będą musiały wracać (bo niby po co?), a co ksiądz mówi z ambony i tak szczęśliwych nie interesuje (jeśli są szczęśliwi postępując według przykazań, to nie mają czym się martwić, a jeśli są szczęśliwi łamiąc przykazania, na pewno nie przejmą się kościelną gadaniną). Naukowców na pewno zainteresuje życie na innych planetach. Ale też nie wszystkich. Ktoś może właśnie oddawać do druku książkę, w której dowodzi, że życie istnieje tylko na Ziemi. Na drugi dzień dostanie telefon od wydawcy, że głupot nie drukują, podczas gdy jeszcze miesiąc temu podlizywali się żeby to właśnie u nich wydał swoje dzieło. Tysiące redaktorów będzie musiało zmieniać podręczniki, prace doktorskie, referaty, hasła w encyklopediach, setki tysięcy książek nagle staną się przeszłością, świadectwem minionych wieków, gdy myślano „przestarzałymi kategoriami” i będą musiały trafić na zakurzone półki, obok książek o lataniu dwupłatowcami, energii parowej, lampowych maszynach liczących i ulicznych latarniach na gaz.
Nagle pojawią się znikąd tłumy „znawców” tematu i każdy będzie miał coś niezwykle ważnego do powiedzenia. Zaczną się telewizyjne dysputy totalnych ignorantów o wpływie tego odkrycia na nasze życie – będzie dokładnie tak, jak teraz księża wypowiadają się o rodzinie. Nagle politycy zaczną uzurpować sobie prawo do decydowania o kwestiach naukowych. Zawsze tak było, ale teraz będzie jeszcze bardziej widoczne i co gorsza dotkliwsze. Zacznie się mielenie tematu na wszystkie strony, wzdłuż i wszerz, a każde podejście bardziej nudne od poprzedniego, aż znudzony telewidz na pierwsze słowo o życiu na Marsie przełączy kanał. Ten temat stanie się po prostu uciążliwy. Jak myślicie, będziemy mogli wtedy liczyć na jakąkolwiek przychylność? Jakoś wątpię.
Czy odkrycie życia na Marsie nie będzie tym, co przeważy szalę niechęci do nauki? Dzisiaj już i tak ludzie nie nadążają za postępem, a jak ktoś im powie, że to odkrycie wywróci do góry nogami nasze pojęcie o świecie i że wszystkie podręczniki trzeba będzie napisać od początku, to w końcu ludzie powiedzą: Dość! Chcemy jasnego obrazu świata, chcemy wiedzieć o co chodzi w naszym życiu. Nie mówcie nam, że nauka pracuje dla naszego dobra, bo my nic nie rozumiemy z tego, co robią naukowcy i zupełnie nas to nie dotyczy. A może ta granica już dawno została przekroczona? Może już od lat nikt nie interesuje się najnowszymi odkryciami i przyjmowane są one z całkowitą obojętnością? Jak wiadomość, że w lidze NBA Lakers pokonali Suns? Czy nowe pokolenie ludzi, którzy wyrastają w takich warunkach jest gotowe na nadchodzące zmiany? Czy to, że ich świat jest światem płynnym, niestałym, zmieniającym się praktycznie z dnia na dzień sprawi, że będą pewnie czuli się w czasach, gdy już nawet zmiany przestaną nadążać za zmianami? Czy będą potrafili pojąć, że są rzeczy stałe, których zmieniać po prostu nie wolno? I nie ma powodów dla których te rzeczy muszą pozostać stałe - po prostu tak musi być, bo tak było. Odkrycie życia na Marsie to nie tylko początek nowej ery. Dla takich, jak my, będzie to przede wszystkim koniec starej ery, gdzie były rzeczy stałe i były piękne w swej prostocie i tak bardzo przyjemne, bo geocentryczne. Wyobrażacie sobie komentarz przyszłych pokoleń do historii? Np. Rzymianie byli spoko, ale na innych planetach to dopiero się działo, Homer napisał tą swoją „Odyseję”, ale gdyby wiedział o istnieniu życia na Marsie… I nie będzie miało znaczenia piękno tego utworu i ponadczasowa opowieść o ludzkich charakterach, bo jakiś palant powie: „no dobra, ale powstał w czasach, gdy ludzie byli jeszcze nieświadomi że nie są sami we Wszechświecie”. I co z tego, że byli nieświadomi, ja się pytam? Czy byli gorsi? Wprost przeciwnie! Potrafili lepiej od nas, dzisiejszych, patrzeć na samych siebie i dostrzegać pokłady piękna i duszy, o jakich my nie mamy bladego pojęcia. Jeśli nowe odkrycia mają uczynić nas jedną z kosmicznych ras, odbierając nam nasze człowieczeństwo, to ja dziękuję za taki postęp.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Dawid
  • Dawid's Avatar
13 years 3 months ago #2419 by Dawid
Dawid replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
Noto żeś się rozpisał... W pewnej kwestii się z tobą zgadzam. Ale nikomu nie mogą zabronić lotu na Marsa. Przecież on nie należy do nikogo. Zatem latać może tam każdy, kiedy i jak tylko chce. A czy istnieją marsjanie to się przekonamy jeszcze w tym stuleciu. mam nadzieję przynajmniej. Bo na razie badamy pustynie. Na pustyni ziemskiej badania przyniosłyby takie same rezultaty jak na marsjańskiej. Zatem nie badajmy powierzchni tylko głębię. Tam może być życie. Skoro nie może przeżyć na powierzchni, to chyba naturalne jest, że zejdzie pod powierzchnię ziemi. Ale to inna historia. Uczmy się na organizmach ziemskich... i filmach s-f. :grin:

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 3 months ago #2420 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
A coście myśleli, że nie potrafię porządnego postu napisać? :wink:

Energia atomowa też nie należy do nikogo, a jednak pewnym krajom zabrania się prowadzenia nad nią badań.
Oczywiście przesadziłem w tych moich wizjach, chciałem osiągnąć efekt literacki (hehe). Może nie będzie palenia naukowców na stosie, ale histerię nie tak trudno wywołać, co pokazuje przykład znanej audycji radiowej Wellesa i Kocha.
Mówisz, że życie może kryć się pod powierzchnią Marsa, że może być niewidoczne na pierwszy rzut oka. A co będzie jak trafimy np. na zbiorniki gęstej, lepkiej, bałej cieczy, które w zależności od temperatury i dostępu pewnych gazów, zmieniają kolor, bo zachodzą w nich pewne specyficzne reakcje chemiczne. Co dziwniejsze, w okresach burz na Słońcu, gdy powierzchnia Marsa bombardowana jest promieniowaniem, ciecz ta burzy się, pieni, pączkuje i rozpływa się na mniejsze kałuże, oddalające się od siebie i z czasem rozrastające się, na skutek rozpuszczania się nowych ilości gazów atmosferycznych i substancji z gleby. Czy nazwiemy to życiem? Czy wstrzymamy eksplorację Marsa, żeby nie przeszkadzać tym kałużom w ich pączkowaniu?

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Artur Modliborski
  • Artur Modliborski's Avatar
13 years 3 months ago #2423 by Artur Modliborski
Artur Modliborski replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
Znowu narozrabiałem. Po pierwsze ewentualne marsjańskie organizmy nie będą grożne dla nas i tu w pełni zgadzam się z marcusosem. Po drugie- Jeżeli znajdziemy tam jedną bakterję to nikt nie przywiezie jej na ziemie ale wszyscy będą chcieli tam lecieć a to raczej napędzi koniunktóre. Po trzecie- jak wam się wydaje które organizmy będą lepiej przystosowane do życia na marsie te ziemski czy te marsjanskie i które dzięki metodą iżynierji genetycznej łatwiej będzie dostosować do produkcji pożądanych gazów zmieniając i ogrzewjąc atmosfere marsa.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 3 months ago #2424 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
Przypominam, że inżynieria genetyczna jest ingerencją w materiał genetyczny. Skąd wiecie, że marsjańskie życie opiera się na genach? Wyląduje kolejny łazik, zanurzy w gruncie ramię badawcze i wyciągnie parę nici dezoksyrybonukleinozy? :roll:

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Artur Modliborski
  • Artur Modliborski's Avatar
13 years 3 months ago #2427 by Artur Modliborski
Artur Modliborski replied the topic: Re: Jak zagęścić atmosferę Marsa?
Jedyny naturalny program w jakim zapisane są dane danego organizmu to DNA. Nie ma narazie aternatywnego projektu i dlatego osmielilem sie stwierdzić że może to być podwalina większości organizów w wszeczświecie.

Please Zaloguj to join the conversation.

Time to create page: 0.409 seconds
Powered by Kunena Forum