Kosmologia

  • Artur Modliborski
  • Artur Modliborski's Avatar Topic Author
14 years 1 week ago #1328 by Artur Modliborski
Artur Modliborski replied the topic: Re: Kosmologia
Gabriel musze najpierw przeczytać ponownie artykół w Wiedzy i życie ale generalnie są to potężne struktury przypominające mur w którym gęstość upakowania galaktyk jest znacznie większa niż w pobliskiej przestrzeni. Struktury te powtarzają się a pierwsza wzmianka o tym jest w artykule Nowy Wspaniały Wszechświat z czerwca 1999 W wiedzy i życie archiwum.wiz.pl/1999/99064600.asp bardziej szczegółowe opracowanie ukazało się w tym miesięczniku parę lat pużniej i mam je w domu przejże je i opisze temat szcegółowiej

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 6 months ago #1589 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Kosmologia
Kiedyś zastanawiałem się co jest poza Wszechświatem, bo jeśli jakaś przestrzeń, to można zapytać, co jest poza tą przestrzenią itd. Dopiero głębsze zrozumienie istoty czasoprzestrzeni (dzięki Einstein, dobra robota!) pozwoliło mi wybrnąć z problemu tworzenia światów ad infinitum. Według mnie nie ma czegoś takiego jak „poza Wszechświatem”, bo Wszechświat nie ma granic. Ktoś zapyta: jak to? a gdyby zbudować taki statek kosmiczny, który leciałby baaaardzo szybko, mijałby gromady galaktyk aż minąłby je wszystkie, to by dalej leciał przez pustą przestrzeń aż to by się nigdy nie skończyło? Więc odpowiadam: owszem, leciałby sobie i leciał, ale wraz ze zbliżaniem się do peryferii Wszechświata wydłużałby się jego czas, a co za tym idzie malałaby prędkość. Np. nasz układ opuściłby z prędkością 200 000 km/s, w jego czasie bezwzględnym, czyli mierzonym na Ziemi godzina równałaby się godzinie, a w jego czasie pokładowym godzina byłaby troszkę dłuższa od ziemskiej godziny, ze względu na poprawkę relatywistyczną spowodowaną dużą prędkością. Do peryferii Wszechświata dolatywałby z prędkością mierzoną na pokładzie wciąż równą 200 000 km/s, w jego czasie względnym, czyli pokładowym wciąż godzina byłaby troszkę dłuższa niż ziemska, ale okazałaby się, że jego czas bezwzględny zaczyna się wydłużać, tzn. gdybyśmy obserwowali jego ruch z Ziemi, to zauważylibyśmy, że zaczyna zwalniać. Im dalej „poza” Wszechświat, tym wolniej według nas by leciał. Godzina mierzona na pokładzie wciąż równałaby się godzinie z poprawką, ale czas dookoła zacząłby zwalniać, powodując niejako zagęszczenie przestrzeni. 200 000 km przebywałby w ciągu godziny, potem godzina rozciągnęłaby się do doby, potem do tygodnia, miesiąca, roku, stulecia, tysiąclecia aż okazałoby się że zaobserwowaliśmy z Ziemi (raczej nasi potomkowie), że pokonał 1 cm w ciągu miliona lat, podczas gdy prędkość mierzona na pokładzie statku wciąż wynosiłaby 200 000 km/s. To tak jak asymptota – dąży do osi, ale nigdy jej nie osiąga, a im bliżej, tym bardziej się wydłuża. Dokąd tak się wydłuża? Do nieskończoności. To bardzo eleganckie rozumowanie, bo np. kwestia rzeczywistej średnicy Wszechświata traci sens. Spójrzcie na wykres:



Można ustawić osie, do których funkcja dąży asymptotycznie, np. w odległościach od -1/2pi do +1/2pi, wtedy średnica Wszechświata wynosiłaby pi. Ale można ustawić w odległościach od -1000 000 000 km do +1000 000 000 km, a można w odległościach od -0,0001 mm do +0,0001 mm. Czyli Wszechświat może być nieskończenie wielki i może prawie nie istnieć, skoro obie osie ustawimy jedna od drugiej odległe o baaaaaardzo niewiele.

To jeden z najlepszych pomysłów, na jakie w życiu wpadłem. Aż boję się zapoznać z najnowszymi osiągnięciami fizyki Wszechświata, żeby nie zburzyć sobie w wyobraźni tak eleganckiego rozwiązania…

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Gabriel
  • Gabriel's Avatar
13 years 6 months ago #1595 by Gabriel
Gabriel replied the topic: Re: Kosmologia
wydaje mi sie ze takie rozwiazanie jest malo praktyczne z punktu widzenia samego wszechswiata.

po piersze gdzie jest srodek
po drugie rzeczy w roznych odleglosciach od srodka dzialyby sie w roznym czasie.
a to bylby juz niezly balagan czasoprzestrzenny (wiek i procesy wewnatrz gwiazd).
imo te wszystkie teorie za bardzo komplikuja dzialanie wszechswiata ;)
z prawa wody wiemy ze natura idzie po najmniejszej linii oporu
(w przeciwienstwie do fizykow )

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 6 months ago #1596 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Kosmologia
To proste - środek jest tam, gdzie czas płynie najszybciej.

Owszem, działyby się w różnym czasie, ale różnice byłyby niewielkie. Zauważ, że wszystkie obiekty kosmiczne poruszają się z dużymi prędkościami i uwzględnianie do każdego z nich poprawki relatywistycznej i tak powoduje, jak to określiłeś "bałagan".

A co do najmniejszej linii oporu - przecież pozbyłem się za jednem zamachem granic Wszechświata i wszystkiego co mogłoby znajdować się poza nim. To jest moim zdaniem duuuże uproszczenie.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Gabriel
  • Gabriel's Avatar
13 years 6 months ago #1601 by Gabriel
Gabriel replied the topic: Re: Kosmologia

To proste - środek jest tam, gdzie czas płynie najszybciej.

właśnie to nie jest proste.
zakładanie niejednorodności czasoprzestrzeni powoduje, ze w czasie zycia wszechswiata obiekty na jego granicach zmieniały by się niepomiernie wolniej niż obiekty w jego wnętrzu.
wskutek tego wszystkie galaktyki wewnatrz zapadły by się w czarne dziury a obiekty na zewnatrz były by relatywnie młode.

i to jest pewien paradoks zwiazany z wymiana informacji. światlo docierajace do granic wszechświata zachowywało by sie jak?
albo docieralo by i zewnetrze widzialo by wnetrze jako duzo jasniejsze (ogromna ilosc docierajaca do obiektu w duzo krotszym (plynacym wolniej czasie)
albo swiatlo zwalnialo by stopniowo zblizajac sie do granicy absolutnej, az w koncu by sie zatrzymywalo. to jest zabawna mysl, zamrozone swiatlo, poniewaz jak wiemy swiatlo nie zwalnia, poza tym to bylo by niezgodne z zasada zachowania energii (cala energia moglaby w ktoryms momencie zgromadzic sie na granicy wszechswiata - osiagnal bys stan ustalony gdzie czas by sie zatrzymal, a skoro tak to wszechswiat by sie skonczyl w bardzo smieszny sposob - jakby ktos nacisnał pauze ;) )

co wiecej zwrociles uwage na pewien paradoks.
wnetrze statku ma swoj czas. a zatem przenoszac to na wnetrze gwiazdy, ta gwiazda ze swojego punktu widzenia by sobie swiecila, ale z naszego punktu widzenia procesy zachodzace na niej odbywaly by sie coraz wolniej i wolniej i wolniej i wolniej az gwiazda weszla by w moment maksymalnego zwolnienia a potem - z naszego punktu widzenia - przestala by swiecic bo jej czas by sie *prawie* zatrzymal.

Owszem, działyby się w różnym czasie, ale różnice byłyby niewielkie. Zauważ, że wszystkie obiekty kosmiczne poruszają się z dużymi prędkościami i uwzględnianie do każdego z nich poprawki relatywistycznej i tak powoduje, jak to określiłeś "bałagan".

dlatego wlasnie uwazam ze swiat jest madrzejszy od wszelkich teoretykow.
ziemia istnieje niezaleznie czy stoi na zółwiu, plywa po wszech oceanie czy krazy po orbicie wokol słońca ;)
fizyka nie jest doskonała, na szczęście, jeszcze wiele przed nami.

A co do najmniejszej linii oporu - przecież pozbyłem się za jednem zamachem granic Wszechświata i wszystkiego co mogłoby znajdować się poza nim. To jest moim zdaniem duuuże uproszczenie.

właśnie wrecz odwrotnie, nie pozbyłeś się granicy, ale stwierdziłeś ze jest nie osiągalna.
wszechświat jest albo skończony albo nie.
jeśli jest skończony to ma prawdopodobnie formę sfery (skończony wymiar wszechświata - obwód) która dryfuje przez wielofazową przestrzeń multiwersum,
a jeśli jest nieskończony to jest trójwymiarową (lub - n wymiarową) płaszczyzną i wtedy po prostu się rozciąga we wszystkich kierunkach. w takim układzie nie ma nic poza nim.

mój pogląd na początek wszechświata jest taki, ze prawdopodobnie czarne dziury, których popularność wskazuje ze nie sa wcale anomaliami czy osobliwościami, są przyczyną początku.

jeśli wyobrazisz sobie wszechświat jako nieskonczoną płaszczyznę, to po pewnym czasie życia wszechświata cała materia w lokalnej przestrzeni zostaje wessana w czarne dziury, które z kolei łączą się ze sobą w coraz gęstsze "punkty".
moim zdaniem materia w czarnych dziurach jest rozbijana na protony, neutrony i elektrony których gęstość na objętość punktu w finalnej mega czarnej dziurze jest tak wielka ze mogłby zacząć się jakiś proces (np. przekształcania kwarków w coś innego).
big bang, moim zdaniem był właśnie eksplozją takiej masywnej czarnej dziury (coż za energia mogła by to rozerwać na strzepy) i jeśli wszechświat byłby nieskończony, to lokalnie, co kilkadziesiąt miliardów lat świetlnych mogłby wybuchać takie kosmiczne zarodniki. a ponieważ odległości są tak ogromne oczywiście my się o tym nie dowiemy.

taki wszechświat nie ma początku, końca i granic. po prostu istnieje, wstrząsany cyklicznymi kataklizmami wielkich wybuchów.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
13 years 6 months ago #1605 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Kosmologia
Nie zastanawiałem się nad tym co może dziać się ze światłem, dzięki że zwróciłeś mi na to uwagę :mrgreen: .

zakładanie niejednorodności czasoprzestrzeni powoduje, ze w czasie zycia wszechswiata obiekty na jego granicach zmieniały by się niepomiernie wolniej niż obiekty w jego wnętrzu.
wskutek tego wszystkie galaktyki wewnatrz zapadły by się w czarne dziury a obiekty na zewnatrz były by relatywnie młode.


Zawsze myślałem, że jednym z osiągnięć teorii względności było odkrycie niejednorodności czasoprzestrzeni :mrgreen:

Różnice w czasie nie muszą być od razu duże przy stosunkowo niewielkich odległościach. Czas może znacząco zwalniać dopiero na peryferiach Wszechświata, przy samej "granicy".

ogromna ilosc docierajaca do obiektu w duzo krotszym (plynacym wolniej czasie)
albo swiatlo zwalnialo by stopniowo zblizajac sie do granicy absolutnej, az w koncu by sie zatrzymywalo. to jest zabawna mysl, zamrozone swiatlo, poniewaz jak wiemy swiatlo nie zwalnia, poza tym to bylo by niezgodne z zasada zachowania energii


Ależ światło wcale by nie zwalniało, to czas "dookoła" światła by zwalniał, wydłużając jego drogę. Nie wiem czy to jest możliwe, ale też nie mam żadnego dowodu, że nie jest. Alberta już o to nie zapytamy, ale kto wie, może znajdzie się jakiś naukowiec i napisze wzór, z którego wynika, że to nie jest możliwe. Do tego czasu moge myśleć co chcę :razz:

gwiazda ze swojego punktu widzenia by sobie swiecila, ale z naszego punktu widzenia procesy zachodzace na niej odbywaly by sie coraz wolniej i wolniej i wolniej i wolniej az gwiazda weszla by w moment maksymalnego zwolnienia a potem - z naszego punktu widzenia - przestala by swiecic bo jej czas by sie *prawie* zatrzymal


Z naszego punktu widzenia? Taka gwiazda byłaby po prostu coraz dalej od nas.

wielofazową przestrzeń multiwersum


I wszystko jasne... :wink:

jeśli jest nieskończony to jest trójwymiarową (lub - n wymiarową) płaszczyzną i wtedy po prostu się rozciąga we wszystkich kierunkach. w takim układzie nie ma nic poza nim


Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli byłby nieskończony, to gdzie byśmy nie spojrzeli, zawsze trafialibyśmy na gwiazdę, więc całe niebo by świeciło - a tak przecież nie jest.
Poza tym nijak się to ma do teorii Wielkiego Wybuchu, gdy miał rozmiary ułamków milimetrów. Z jaką prędkością musiałby się rozszerzać, żeby stać się nieskończonym? Odpowiedź: z nieskończoną (czy jakoś tak).

taki wszechświat nie ma początku, końca i granic. po prostu istnieje


Wybacz, że łapię za słówka, ale przecież o to się rozchodzi, żeby wiedzieć jaki był początek, koniec i czy są granice. Żaden naukowiec nie powie, że coś "po prostu istnieje", bo jego praca polega na znajdowaniu odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

Please Zaloguj to join the conversation.

Time to create page: 0.365 seconds
Powered by Kunena Forum