Na Marsa! Ale jak? I kto?

  • kicaj
  • kicaj's Avatar
13 years 7 months ago #783 by kicaj
kicaj replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?
nie koniecznie za kilkaset lat, przecież jasli zbudowaloby sie odpowiednie wielkosci kopóly, hale itp. ludzie mogli by tam zamieszkać, oczywisie osadnictwo było by bardzo ograniczone, ale jednak :D

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Dejmos
  • Dejmos's Avatar
13 years 7 months ago #784 by Dejmos
Dejmos replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?

Lot ludzi na Marsa jest około sto razy droższy niż lot sondy. Jest ryzykowny, ale możliwy, pobudza wyobraźnię - media poświęcą mu więcej uwagi niż wynikom pracy statków bezzałogowych. Jednak w razie niepowodzenia wyprawy, śmierci ludzi w dramatycznych okolicznościach - społeczeństwa mogą stracić zainteresowanie tą planetą.


Czy z tego co napisales, moge wnioskowac ze jstes przeciw?

Jesli tak to prosze o wiecej - Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?

Please Zaloguj to join the conversation.

  • zielony
  • zielony's Avatar
12 years 9 months ago #1651 by zielony
zielony replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?
tekst ukazał sie w jednym z ostatnich wydan "FORUM", jak dla mnie wydał sie dosc interesujacy i pomyślałem że mozna by go tutaj wstawić...

artykuł napisany został przez James C.Mclane i ukazał sie 31.07.2006 w The Space Review
Autor ukończył w Teksasie studia ( specjalność: budowa statków kosmicznych ) na kilka miesięcy przed pierwszym lądowaniem astronautów na księżycu. Później pracował jako konstruktor samolotów, urządzeń do odsalania wody morskiej i gazociągów. Przez 20 lat był zatrudniony w programie lotów załogowych NASA,

Jeżeli chcemy jeszcze za naszego życia wysłać ludzi na Marsa, realna jest tylko Enda strategia. Ten lot na marsa musi być planowany jako podróż bez powrotu.
Powrót z Marsa stanowi olbrzymi problem, którego nie jesteśmy w stanie rozwiązać na obecny poziomie rozwoju techniki. Jeśli wiec przestaniemy zakładać, że astronauci musza wrócicie na Ziemię, największa przeszkoda zniknie i będzie można przystąpić do realizacji programu w ramach istniejących już dzisiaj możliwości. Jest t koncepcja, która nazywamy Spilit of the Eagle( Duch Samotnego Orła) – na cześć „ samotnego orła” Charlesa LIndbergha, który pierwszy samotnie przeleciał przez Atlantyk.
Znajdujemy się dziś w takim dziejowym momencie, w którym winniśmy pokazać, że badanie wszechświata jest wspólnym zadaniem ludzkości. Nie powinno być trudno znaleźć odpowiednich astronautów do tej misji spośród sześciu miliardów mieszkańców Ziemi. Ludzie przecież i dziś biorą nieraz udział w ryzykownych przedsięwzięciach – np. we wspinaczkach górskich – w których muszą się liczyć z możliwością utraty życia.
Izolacja astronauty podczas długiego lotu mogłoby, to prawda, wywołać depresje i poczucie osamotnienia. Nie możemy jednak zapominać, że również dawni odkrywcy nieraz pozostawiali poza sobą znany im świat, nie spodziewając się, że jeszcze kiedyś zobaczą swoje ojczyste strony. Wyniki badań archeologicznych dowodzą, ze ludy pierwotne niejednokrotnie wyruszały w dalekie podróże przez ocean albo wędrówki przez cale kontynenty, nie wracając już nigdy do swych dawnych siedzib. W pierwszą podróż człowieka na marsa mogłaby wyruszyć załoga składająca się z mężczyzny i kobiety. Byłoby to zgodne z tradycją historii stworzenia, wspólnej dla wielu religii. Taka para, która mogłaby przejść od legendy, byłaby dla podboju kosmosu powtórzeniem dziejów dawnych wędrówek ludów, dzięki którym kula ziemska została zasiedlona. Istniały już takie precedensy, gdyż badania genetyczne wykazują, że całe dzisiejsze populacje wywodzą się od nielicznych grup- a być może nawet od jednej jedynej rodziny śmiałków spragnionych przygód i nielękających się ryzyka dalekiej wyprawy. Załoga mogłaby odpoczywać w drodze na Marsa, być Mozę udałoby się spowolnić jej przemianę materii za pomocą odpowiednich leków lub hipnozy. Można by też wprawić kapsułę z załogą w ruch rotacyjny, aby w ten sposób symulować sile ciążenia na Marsie. Przed przybyciem tych pierwszych odkrywców na powierzchni Marsa wylądowałyby już wcześniej liczne statki bezzałogowe z ładunkiem, dostarczając przybyszom żywności i innych artykułów potrzebnych do życia.
Załogowy statek kosmiczny mógłby wylądować w jakimś zagłębieniu na powierzchni planety, np. ma dnie głębokiej doliny. W ten sposób kosmonauci mogliby korzystać z naturalnej osłony przed promieniowaniem kosmicznym i z największego możliwego tam ciśnienia atmosferycznego, jak również byli by również chronieni przed huraganami. Pierwszym schronieniem i miejscem zamieszkania stałyby się prawdopodobnie jaskinie – podobnie jak na Ziemi.
Życie na Marsie byłoby w pewnym sensie nawet łatwiejsze do zniesienia, niż tamte dawne pionierskie wędrówki w nieznane na naszej planecie. Dzięki ciągłej komunikacji z Ziemia nowi mieszkańcy Marsa mieli by bowiem pociechę w postaci , wirtualnej obecności innych ludzi. Na ziemi zaś los tych nowych Marsjan skupiał by na sobie uwagę całej ludzkości, złączonej w trosce o ich życie i samopoczucie. Cały świat śledziłby w telewizji każdy ich krok, angażował się w walkę o przetrwanie, także podziwiał ich wytrwałość i odwagę, niezbędną do wyruszenia na taka wyprawę.
Kiedy przeważająca większość ludzi na ziemi skupiłaby się na tej walce o życie, napięcia pomiędzy poszczególnymi państwami mogliby w naturalny sposób stracić na znaczeniu. Cała ludzkość mogłaby uświadomić sobie, że jest tu na Ziemi połączona wspólnym Lose, jak bracia i siostry i ze ta wieź jest silniejsza od wszelkich kultur i Religi. Nie jest zbytnim optymizmem przeświadczenie, że to śmiałe przedsięwzięcie mogłoby zainicjować na Ziemi epokę międzynarodowej współpracy i nowego szacunku dla humanistycznych wartości.
Ludzie na Ziemi czekali by w napięciu na każde słowo astronautów z Marsa. Ponieważ nie mogliby oni już powrócić do naszego świata i łączyłaby ich z nami tylko wspólna przynależność do ludzkiej rodziny, ich słowa nabrałyby dla na szczególnego znaczenia. Przez rozstanie z Ziemią ci nowi Marsjanie uzyskaliby całkiem nowy punkt widzenia, jeśli chodzi o sprawy ziemskie.
W sytuacji, gdy przebywali na Marsie narażenia niebezpieczeństwa, podziwiani przez cały świat, na Ziemi wzrosłoby również powszechne poparcie dal lotów załogowych. Wkrótce kolejni ochotnicy poszliby w ślad owych pierwszych odkrywców, zakładając kolonie na Marsie. Sprawą następnych pokoleń byłoby znalezienie sposobu, w jaki ci ludzi mogił wyruszać w drogę powrotna na Zimie. Ale czy do tego czasu w ogóle miałby jeszcze ochotę tu wracać?

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Artur Modliborski
  • Artur Modliborski's Avatar
12 years 9 months ago #1652 by Artur Modliborski
Artur Modliborski replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?
Do stu tysięcy beczek zgniłych śledzi!!!!!!!! Z marsa da się wrócić bez najmniejszego problemu. Jedyną przeszkodą w realizacji załogowej misji na Marsa są politycy, którzy nie widzą w tym interesu dla siebie. Czy tak trudno jest zrozumieć, że technicznie byliśmy w stanie stanąć na Marsie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Zubrin zdołał to dawno udowodnić ale oprócz tego, że można trzeba jeszcze chcieć, nikt jednak nie da jednak złamanego centa na wyprawę, z której nie można wynieść korzyści. Wojna w Iraku pochłonęła już setki miliardów dolarów i co gorsza setki tysięcy ofiar niestety nikomu nie przyszło do głowy by ją zakończyć. Jedyną możliwością zmiany tego stanu rzeczy jest uświadomienie ludziom, że badania kosmiczne są równie ważne jak cena benzyny lanej do baku samochodu. Nikt się nie liczy z 75 użytkownikami forum MSP. Bo to nie przekłada się to na wyborcze glosy! Musi nas być 750 000 ale o tym czy się tak stanie zadecydować może właśnie tych 75-ciu.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
12 years 9 months ago #1655 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?
Ten Mclane to jakiś blagier! Wykoncypował sobie rzewną historyjkę o opuszczonych marsonautach i miesza ludziom w głowach. Jeeezuuu, że też takich się drukuje... A potem ciemnota w narodzie...

Please Zaloguj to join the conversation.

  • astrooman
  • astrooman's Avatar
12 years 9 months ago #1657 by astrooman
astrooman replied the topic: Re: Na Marsa! Ale jak? I kto?
Wyprawa na Marsa powinna reprezentwać całą ludzkość- nie pojedyńcze agencje. A gdyby spróbwać czegoś na kształt zbiórki tylko w większym zakresie? Kwotę potrzebną do realizacji wyprawy na Marsa możnaby podzielić na 6 (liczba kontynentów zamieszkiwanych przez człowieka). Każdy kontynent miałby do zebrania tę określoną sumę pieniędzy. Składałyby się poszczególne państwa (oczywiście z uwzględnieniem ich możliwości finansowych). Później każdy kontynent wybrałby swojego przedstawiciela- uczestnika misji na Marsa. Realizacją projektu zajełyby się wszystkie agencje kosmiczne.
Największym mankamentem tego pomysłu są sami ludzie. Jak wiadomo zawsze dochodzi do poważnych spięć jeśli chodzi o sprawy wielkiej wagi. Problemem jest tu również istnienie państw bardzo ubogich, których składki byłyby napewno znikome (możliwść zaistnienia sytuacji- czemu to państwo dało mniej, a my więcej...).
Jednak mam zamiar doszlifować tę koncepcję w najbliższych dniach.

Please Zaloguj to join the conversation.

Time to create page: 0.447 seconds
Powered by Kunena Forum