Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?

  • Dejmos
  • Dejmos's Avatar Topic Author
14 years 1 month ago #774 by Dejmos
Dejmos created the topic: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?
Temat nie tylko dla tych, ktorzy to wiedza.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • kicaj
  • kicaj's Avatar
13 years 11 months ago #803 by kicaj
kicaj replied the topic: Re: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?
mogą wystąpić zmiany w budowie ciała człowieka tzn. mam na myśli, że po kilku pokoleniach przeciętny wzrost człowieka, będzie większy o kilkanaście, kilkadziesiąt cm. niz na ziemi z racji mniejszej grawitacji z pewnością będą mieli mniejsze serca dlatego że nie będą sie tak męczyli jak na ziemi i serduszko nie będzie musiało tak samo szybko zasuwać i będą mieli słabiej rozwinięte mięsnie( z racji tego że wszystko będzie lżejsze) i być może pobyt na ziemi dla Marsjan może okazać sie zbyt trudny do zniesienia( oczywiscie mam na mysli dłuższy pobyt) ... a dla pierwszych kolonistów psychicznie może to być zbyt ciężkie do zniesienia, może zacząć im odbijać ;P...

Please Zaloguj to join the conversation.

  • Dejmos
  • Dejmos's Avatar Topic Author
13 years 11 months ago #806 by Dejmos
Dejmos replied the topic: Re: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?

... a dla pierwszych kolonistów psychicznie może to być zbyt ciężkie do zniesienia, może zacząć im odbijać ;P...


Musze przaznac Ci racje - jeszcze ich tam nie ma, a juz im odbija... :mrgreen: :mrgreen:

Wlasciwie, to w takich sprawach nalazaloby sie radzic Maorysow - oni maja duzo doswiadczenia w takich sprawach. :roll:

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
12 years 11 months ago #2685 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?
A propos odbijania, artykuł z onet.pl. Wklejam, bo pewnie wkróce zniknie.

"El Pais", Luis Miguel Ariza/03.04.2007

Z nieba na ziemię
Wbrew obiegowym wyobrażeniom astronauci po powrocie z kosmosu wcale nie stają się superbohaterami.

Lisa Nowak, pilot NASA, aresztowana w lutym tego roku pod zarzutem usiłowania zabójstwa, symbolizuje ciemną stronę osobowości astronautów. Samobójstwa i depresje, spowodowane przemożną chęcią latania, często dotykają członków tej elitarnej grupy kosmicznych podróżników.

Astronauci to bardzo wąskie grono: zaledwie kilkudziesięciu osobom udaje się polecieć w kosmos. Czym można wytłumaczyć takie postępowanie jak w przypadku Lisy Nowak? – Wiele osób żywi niemal mistyczne przekonanie, że astronauci to jacyś nadludzie, co jest nieprawdą – mówi John Pike, analityk z GlobalSecurity.org (think tanku zajmującego się tematyką bezpieczeństwa – przyp. Onet). Pięć dni po tym, jak prom kosmiczny Discovery z Lisą Nowak na pokładzie wylądował 17 lipca 2006 roku w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Johna F. Kennedy\'ego, policja hrabstwa San Juan odnalazła ciało astronauty Charlesa E. Brady\'ego. Leżało w lesie na wyspie Orcas na północnym wybrzeżu stanu Waszyngton, w rejonie, który szczyci się jednym z najwyższych standardów życia w USA. 54-letni Brady uczestniczył w locie STS-78 w 1996 roku, przebywał wtedy w kosmosie ponad 405 godzin – była to najdłuższa misja w historii programu Space Shuttle. Był jednym z pilotów, którzy otrzymali najwięcej odznaczeń i wyróżnień. Jednak, jak twierdzi policja hrabstwa San Juan, rany, które spowodowały zgon, "zadał sobie sam".

Samobójstwo Brady\'ego – który cierpiał na reumatoidalne zapalenie stawów – w owym czasie nie wywołało zbytniego poruszenia w mediach. Być może potraktowano to zdarzenie jak kolejny dramatyczny przykład świadczący o tym, że depresja nie omija nawet astronautów. Najbardziej znany był przypadek Buzza Aldrina, który jako drugi człowiek stanął na Księżycu. Zarówno on, jak i Neil Armstrong byli świadomi historycznej wagi tej chwili, a mimo to potrafili powściągnąć emocje i działać z zimną krwią, jak na profesjonalistów przystało. Jednak Aldrin nie był przygotowany na to, co czekało go po powrocie na Ziemię. W ciągu 45 dni odwiedził 23 kraje, odszedł z NASA i powrócił do amerykańskich sił powietrznych, gdzie miał imponujące osiągnięcia jako pilot. "Myślę, że oni nie bardzo wiedzieli, co robić z człowiekiem, który był na Księżycu" – wspominał wiele lat później w wywiadzie dla czasopisma "Psychology Today". Aldrin popadł w depresję, co doprowadziło go do alkoholizmu: w ten sposób słynny ruch Anonimowych Alkoholików mógł poszczycić się obecnością w swoich szeregach jednego z dwóch najsławniejszych astronautów świata.

Przypadek Aldrina zepchnął w cień wszystkie inne, mniej znane opinii publicznej. Kamery zwykle pokazują astronautów w pełni chwały, podczas wykonywania misji kosmicznych, ale gdy tylko ich statek wyląduje, odwracają się w inną stronę. David Walker odbył swój pierwszy lot kosmiczny jako pilot w 1984 roku. Pięć lat później znów poleciał w kosmos, tym razem jako dowódca promu Atlantis. Wkrótce po wylądowaniu zasiadł za sterami samolotu T-38 lecącego do Waszyngtonu na uroczystości zorganizowane dla uczczenia sukcesu jego misji. W czasie lotu astronauta znalazł się w niebezpiecznej odległości 30 metrów od samolotu pasażerskiego. Całe zdarzenie mogło zakończyć się katastrofą. NASA usprawiedliwiała tę niefortunną sytuację błędem w kierowaniu ruchem powietrznym, jednak Davida Walkera odsunięto natychmiast od dalszych misji. W tym czasie wiadomo było jedynie, że astronauta niedawno rozwiódł się z żoną. Zwykły zbieg okoliczności? Zaburzenia emocjonalne? NASA tego nie wyjaśniła. Po upływie trzech lat odwołano zakaz i Walker mógł wziąć udział jeszcze w dwóch misjach, zanim w 1996 roku przeszedł na emeryturę.

John Blaha jako trzeci Amerykanin odwiedził nieistniejącą już dziś stację kosmiczną Mir. Przebywał tam przez cztery miesiące, co przypłacił głęboką depresją. Oto jak wspominał ten pobyt: "Najgorsze było to, że pojazd, którym miałem wrócić do domu, nie był połączony z Mirem; czułem się tak, jakbym był oddalony o dziesięć milionów lat świetlnych od Ziemi. Innymi słowy, [ja i moja rodzina] czuliśmy, że jesteśmy bardzo daleko od siebie".

Eleanor O\'Rangers, doktor farmacji z Uniwersytetu stanu Maryland i członek zespołu Nutrition and Clinical Care Integrated Projects (Zintegrowanego Projektu Odżywiania i Opieki Medycznej) przy Centrum Lotów Kosmicznych imienia Lyndona B. Johnsona uważa, że rosyjscy kosmonauci są bardziej odporni psychicznie niż ich amerykańscy koledzy. Rosjanie "zdają sobie sprawę, że problemy psychiczne mogą w znacznym stopniu odbić się na pracy załogi i zaważyć na powodzeniu całej misji – pisała ta specjalistka do spraw medycyny kosmicznej na łamach "Ad Astra", czasopisma wydawanego przez amerykańskie towarzystwo National Space Society. – Program amerykański systematycznie pomijał te aspekty podczas rekrutacji astronautów i wyznaczania ich do poszczególnych misji". Pani O\'Rangers podsumowuje: "NASA zdaje się rozumować, że każdy człowiek jest w stanie przez dwa tygodnie wytrzymać wszystko", ograniczając się do myślenia o krótkim czasie trwania lotów wahadłowców.

NASA przeprowadza badania psychologiczne w ramach procesu selekcji kandydatów. Jeff Davis, dyrektor Departamentu Badań nad Kosmosem i Życiem w Centrum Lotów Kosmicznych imienia Lyndona B. Johnsona, w odniesieniu do sprawy Lisy Nowak mówił, że wszyscy astronauci raz w roku przechodzą bardzo dokładne badania lekarskie "przeprowadzane przez specjalistów z dziedziny medycyny kosmicznej. Interesuje nas również stan zdrowia ich żon, rodzin". Wydaje się jednak, że na tym sprawa się kończy. Jak wyjaśnia John Pike, "obecnie największy nacisk kładziemy na ocenę stanu zdrowia poszczególnych członków załogi przed startem, ale niebezpieczeństwo dla astronauty zaczyna się po powrocie z misji".

Życie astronauty można podzielić na dwa etapy: najpierw przygotowuje się on intensywnie do pierwszego lotu ("kiedy masz wykonać misję, odkładasz na bok wszystkie sprawy osobiste", jak mówi astronauta Bob Cabana), a potem, kiedy już osiągnie ten cel, zaczyna zastanawiać się nad swoją przyszłością. "Wówczas tracą oni centralną perspektywę swego życia, jaką jest kolejny lot" – mówi Pike. Jak twierdził pisarz Homer Hickam, dawny instruktor i szef szkoleń w Centrum Lotów Kosmicznych imienia George\'a C. Marshalla, astronautów jest za dużo – tylko w NASA ponad 125 – a lotów mało, toteż konkurencja jest bardzo silna.

Astronauci z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) co roku przechodzą badania oceniające "zarówno stan zdrowia fizycznego, jak i psychicznego" – informuje przedstawiciel działu medycznego Agencji. Nawiązując do przypadku Lisy Nowak, dodaje: – Lekarze nie są w stanie ogarnąć całego życia pacjenta, ze wszystkimi jego zewnętrznymi i wewnętrznymi aspektami. Możemy doskonalić nasze metody i stawiać coraz dokładniejsze diagnozy, ale nigdy nie staniemy się Bogiem".

Bardzo dużą rolę odgrywają tu wrodzone cechy charakteru. Osobowość pilotów, stanowiących bardzo wąską grupę, różni się znacznie od osobowości innych specjalistów uczestniczących w lotach w ramach programu Shuttle, którzy nie umieją pilotować statków kosmicznych. Jednym z najpoważniejszych problemów jest trwający od dawna konflikt między pilotami a psychiatrami i tzw. chirurgami lotniczymi, którzy towarzyszą im w misjach i decydują, czy nadają się oni do tych zadań pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Jacy jednak są piloci? Bob Cabana mówi, że jest to "bardzo zwarta" grupa. Ci ludzie umieją dostrzegać i rozwiązywać pojawiające się problemy. W NASA nadal obowiązuje maksyma: porażka nie wchodzi w grę.

Ten profil pokrywa się z archetypem pilota-oblatywacza, opisanym przez amerykańskiego pisarza Toma Wolfe\'a w książce "S-kadra". Kandydat na pilota trafia do bractwa, w którym "ranga mężczyzny nie zależy od jego stopnia wojskowego. Nie, tutaj wszyscy dzielą się na tych, którzy mają to na koncie, i na tych, którzy tego nie mają". Według Wolfe\'a jedna z niepisanych reguł brzmi: "Nigdy nie odmawiaj wykonania misji bojowej". Jeśli astronauta odsłoni przed swymi przełożonymi jakąkolwiek słabość, jeśli okaże brak zdecydowania lub wątpliwości, może się obawiać, że zostanie odsunięty od misji, i to w środowisku, w którym panuje zawzięta rywalizacja.

– Jeśli ktoś ma taką potrzebę, może skorzystać z różnych form pomocy, my nie napiętnujemy takiej osoby – zapewnia Bob Cabana. – Nie zabrania się takiemu pilotowi udziału w kolejnych lotach ani nie odsuwa go od dalszych zadań. To część normalnego życia, przejaw dbałości o pracowników.

Jeśli Lisa Nowak miała jakiś problem, który sprawił, że przekreśliła całą swoją karierę, dlaczego nie zwróciła się o pomoc? W NASA, gdzie zapowiedziano już zmiany w procedurach rekrutacji, nikt nie zauważył w zachowaniu astronautki niczego podejrzanego. Zdaniem Charlesa Vicka, byłego analityka kosmicznego z 35-letnim doświadczeniem i eksperta do spraw radzieckich rakiet na astronautach ciąży ogromna presja. „Człowiek dąży do tego, co jest celem jego życia, przygotowuje się do tego przez całe lata, a może się zdarzyć, że nigdy tego nie osiągnie. Ja sam byłem świadkiem wielu rozwodów i separacji". Lisa Nowak na krótko przed przyjazdem do Houston rozwiodła się z mężem.

Z drugiej strony piloci opisani przez Toma Wolfe\'a, uczestnicy misji Mercury 7 z 1959 roku w życiu prywatnym byli zupełnie inni niż ich oficjalne, prezentowane publicznie wizerunki. Nie dość, że uwielbiali szybkie samochody i brawurową jazdę, to "nie dbali o swoją kondycję fizyczną, pili na umór, zarywali noce i cierpieli potem na gigantycznego kaca". Gerard Degroot, wykładowca najnowszej historii na Uniwersytecie St. Andrews w Szkocji w swojej książce "Dark side of the Moon" ("Ciemna strona Księżyca") opisuje ukryte, odmitologizowane oblicze kosmicznej kariery. – Siedmiu pierwszych astronautów uczestniczących w projekcie Mercury 7 przedstawiano jako przykładnych, wiernych mężów – opowiada. – Tymczasem wiadomo, że sześciu z nich było kobieciarzami, zachowywali się niczym gwiazdy rocka. W ich pokojach niemal bez przerwy przebywały kobiety. Jedynym, który zdawał się pasować do wizerunku idealnego harcerza, był John Glenn.

Mit astronauty jako superbohatera zawdzięczamy częściowo staraniom NASA. Od samego początku "starała się ona kreować publiczny wizerunek tych ludzi za pośrednictwem agencji public relations, które również dziś odgrywają bardzo ważną rolę" – twierdzi Degroot. Astronautów pokazywano na przykład w towarzystwie żon, aby budować wizerunek idealnej rodziny. "W latach 60. astronauta, który się rozwiódł, był wyrzucany z programu kosmicznego", w dodatku tylnymi drzwiami. Degroot dodaje, że zarówno agencje, jak i prasa "były tak dumne z owych narodowych bohaterów, że gotowe były ukryć wiele wybryków, jakich dopuszczali się astronauci, zwłaszcza ich ekscesy seksualne". W innej książce przytacza on słowa Gusa Grissoma, który zginął w katastrofie statku Apollo 1. Patrząc na komary na mokradłach w okolicy Centrum Lotów Kosmicznych Grissom powiedział: "One mogą robić jednocześnie te dwie rzeczy, które ja lubię najbardziej: latać i kopulować".

Czasy się zmieniły. Niemniej jednak zdaniem Degroota NASA "postępuje tak samo od czterdziestu lat" – ukrywa ludzkie słabości i mniej chwalebne cechy charakteru astronautów. Być może nie uwolniła się całkiem od obsesji poszukiwania superbohatera. Michael Collins, jeden z uczestników historycznej misji Apolo 11 – dzięki niej Armstrong i Aldrin mogli polecieć na Księżyc – nie od początku był wyznaczony do tego lotu. Wspomina, że pewnego dnia razem z grupą innych kandydatów zaprowadzono go na sekcję zwłok staruszki, która zmarła na zapalenie otrzewnej. Test najwyraźniej miał dotyczyć tego, kto najlepiej zniesie niesamowity fetor. Jedna trzecia kandydatów zwymiotowała. Jaki to miało związek z lotem w kosmos, do dziś nie wiadomo.

– Człowiek, który decyduje się na to, by zostać astronautą, przeżywa swoje życie bardzo intensywnie. Są to osoby, które bez reszty oddały się idei lotu w kosmos. To jest jak religia. Wiążą się z tym tak intensywne emocje, że jeśli coś się nie uda, może to doprowadzić do tak dziwnych zachowań, jak miało to miejsce u Lisy Nowak" – mówi Degroot. Być może nigdy się nie dowiemy się, co zawiodło w jej przypadku.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • fyszo
  • fyszo's Avatar
12 years 5 months ago #3280 by fyszo
fyszo replied the topic: Re: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?
Dlaczego nie wysyłać? Bo po co? Dla uciechy? Badania zrobią automaty, resztę prac też.

Please Zaloguj to join the conversation.

  • ticonderoga
  • ticonderoga's Avatar
12 years 5 months ago #3288 by ticonderoga
ticonderoga replied the topic: Re: Dlaczego nie powinno się wysyłać ludzi na Marsa?
Są rzeczy, których nie zrobią za nas automaty. Poza tym obecność człowieka, niejako "przyłączy" Marsa do cywilizacji ziemskiej.

Please Zaloguj to join the conversation.

Time to create page: 0.391 seconds
Powered by Kunena Forum