Inżynierowie z trzech uczelni szykują niezwykłe pojazdy

Ruszyły przygotowania do kolejnej edycji prestiżowego konkursu łazików marsjańskich o nazwie University Rover Challenge 2011. Już w czerwcu na pustyni Utah z najlepszymi zespołami z całego świata zmierzą się aż trzy polskie pojazdy. W tegorocznym konkursie biorą bowiem udział zespoły z Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Politechniki Białostockiej. 

Aktualnie polskie ekipy kończą konstrukcję głównych podzespołów łazików i jednocześnie wyposażają je w kluczowe elementy, niezbędne do poruszania się po symulowanej powierzchni Marsa. Miejsce zawodów – amerykańska pustynia Utah – słynie bowiem z ekstremalnych warunków klimatycznych, które są zbliżone do tych panujących na Czerwonej Planecie. Polskie roboty muszą zmierzyć się z wysoką temperaturą oraz skrajnie niską wilgotnością powietrza.

Zeszłoroczna edycja konkursu, organizowanego przez stowarzyszenie The Mars Society,  zakończyła się dużym sukcesem dla jedynej polskiej drużyny, której udało się zakwalifikować do ścisłego finału. Białostocko-toruński robot MAGMA zajął aż trzecie miejsce, ustępując jedynie łazikom amerykańskiemu oraz kanadyjskiemu. Projekt polskich robotów marsjańskich od początku wspiera Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP. 

Finalne konstrukcje łazików oraz ich oficjalne nazwy zostaną zaprezentowane w połowie maja.  

Łukasz Wilczyński
PR Director
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. kom: 0 516 036 036
tel: 012 376 42 70
skype: lwilczynski
www.facebook.com/lukasz.wilczynski
Planet PR: Relations Awareness
www.planetpr.pl 

 Wielu planetologów sądzi, że życie na Ziemię mogło zostać przyniesione z Marsa, przez meteoryty. Grupa naukowców z Massachusetts Institute of Technology i Harvard University postanowiła zbudować instrument, dzięki któremu będzie możliwe sprawdzenie tej hipotezy.

Według ustaleń różnych badaczy, w początkowym okresie istnienia Układu Słonecznego na Ziemi i Marsie był podobny klimat, przez co można zakładać, że na obu planetach panowały zbliżone warunki dla rozwoju życia.

Naukowcy przypuszczają również, że z powierzchni Marsa na Ziemię trafiło około miliarda ton skał - często po długiej podróży w przestrzeni międzyplanetarnej. Wiadomo także, że mikroby - potencjalnie na tych bryłach przenoszone - mogły przetrwać nie tylko tysiące lat kosmicznego "przerzutu", ale i "lądowanie" na innej planecie.

Astronomom udało się również ustalić, że znacznie bardziej prawdopodobnym kierunkiem transportu setek tysięcy ton kosmicznego "gruzu" jest ten z Marsa na Ziemi, a nie odwrotny - co wynika z dynamiki Układu Słonecznego.

Po zestawieniu tych informacji widać, że kolejne etapy przeniesienia życia z jednego obiektu na drugi w młodym Układzie Słonecznym były możliwe. Naukowcy zadają sobie pytanie czy to oznacza, że życie na Ziemi pochodzi od życia marsjańskiego? Czy są one ze sobą spokrewnione?

Aby rozstrzygnąć tę kwestię, grupa badaczy z Massachusetts Institute of Technology i Harvard University chce przygotować instrument, który wyizoluje z próbek marsjańskiej gleby mikroby lub ich pozostałości i odseparuje ich genetyczny materiał (w przypadku pozostałości po mikrobach DNA może być zachowane przez miliony lat).

Porównanie go z tym fragmentami sekwencji DNA lub RNA, które są niemal powszechne dla wszystkich form życia ziemskiego może ułatwić odnalezienie odpowiedzi na pytanie o ewentualne wspólne pochodzenie życia na naszej planecie i Marsie.

Zaprojektowanie i budowa prototypu instrumentu, którego robocza nazwa brzmi Search for Extra-Terrestrial Genomes (SETG) może zająć dwa lata. Jego propozycja została przedstawiona podczas konferencji Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników, która odbyła się w miejscowości Big Sky, w stanie Montana między 5 i 12 marca.

Na razie nie są znane możliwości umieszczenia SETG na pokładzie którejkolwiek z sond mających w najbliższych latach polecieć badać powierzchnię Czerwonej Planety.

Źródło: portal astronomia.pl

Astronomowie rozłupali Drogę Mleczną niczym orzech kokosowy. I jak złoty deszcz zaczęły się z niej sypać nowe planety. Na razie naukowcy nie wiedzą, co z tym fantem począć.

Badacze z NASA, którzy obsługują poszukujący ziemiopodobnych planet pozasłonecznych teleskop kosmiczny Keplera, poinformowali, że zidentyfikowali 1 235 obiektów, które mogą być planetami istniejącymi poza Układem Słonecznym. To trzykrotnie więcej niż liczba dotychczas odkrytych ciał niebieskich. Do tej pory najmniejsza z odkrytych poza Układem Słonecznym planet, czyli egzoplanet, była o jedną czwartą większa od Ziemi. Spośród nowych planet, aż 68 posiada rozmiary mniejsze. 54 z prawdopodobnych egzoplanet znajdują się w tak zwanych ekosferach, czyli w takich odległościach od swoich gwiazd, gdzie temperatury pozwalają istnieć wodzie w stanie ciekłym.

Wydmy w północnych rejonach Marsa nie są nieruchome jak uważali do tej pory naukowcy - donosi space.com.

Do tej pory uważano, że piaskowy obszar na północy Marsa jest statyczny, a widoczne tam wydmy są tylko pozostałościami okresu, gdy powierzchnią planety targały potężne wiatry.

Analiza danych dostarczonych przez Mars Reconnaissance Orbiter umieszczony na orbicie "czerwonej planety" przez NASA wskazuje, że wydmy podlegają raptownym zmianom.

- Skala zaobserwowanych zmian jest zaskakująca - twierdzi planetolog Candice Hansen z badającego zdjęcia z satelity Planetary Science Institute w Tucson.

Sezonowo, około 30 procent dwutlenku węgla z atmosfery Marsa ulega zamrożeniu i odkłada się na biegunach planety. Zestalony dwutlenek węgla czyli suchy lód, na "wiosnę" z powrotem zamienia się w gaz, co wywołuje ruchy wydm w okalających północny biegun regionach.

- Ten właśnie przepływ gazu destabilizuje piasek na wydmach Marsa, powodując lawiny i tworząc nowe wąwozy. Poziom erozji w ciągu jednego roku marsjańskiego był naprawdę zdumiewający. W niektórych miejscach setki metrów sześciennych piasku przesypało się tworząc nowe wydmy - opisuje Hansen.

- Musimy spojrzeć na Marsa, jako miejsce aktywne geologicznie nawet w obecnym klimacie, nie tylko w przeszłości - twierdzi Candice Hansen.

Jednocześnie naukowcy zapewnili, że badania nad tym, rejonem czerwonej planety będą kontynuowane w przyszłości - podaje space.com.

 

 Źródło: onet.pl / space.com

  Europejska Agencja Kosmiczna ESA przedstawiła zdjęcie marsjańskiego krateru zawierającego ślady dawnej działalności wody i silnych wiatrów. Zdjęcie zostało wykonane przez sondę Mars Express. 


Na zdjęciu widać fragment basenu uderzeniowego Schiaparelli o średnicy około 460 km, położonego niedaleko marsjańskiego równika. Cały ten obszar został zmodyfikowany przez różne procesy geologiczne, zaczynając od uderzenia meteorytu, poprzez strumienie lawy, które utworzyły równiny, aż po osady wodne.