Sędziowie nagrody 2011 Europlanet Prize for Public Engagement with Planetary Science przyznali Wojciechowi Głażewskiemu  wyróżnienie za tworzenie studenckich zespołów konstruktorów łazików. Zespoły te brały udział w trzech edycjach międzynarodowego konkursu University Rover Challenge, w latach 2009-2011.

Trzy zespoły dotarły do Hanksville Utah. Z przygodami zafundowanymi przez islandzki wulkan członkowie drużyn zebrali się w Los Angeles po kilku zmianach lotów. Nasz hotel znajdował się w pobliżu lotniska LAX, wokół którego skupione są siedziby głównych amerykańskich koncernów z branży aerospace - Boeing, Lockheed-Martin, Raytheon Space and Airborne Systems. Wycieczka do siedzib raczej trudna do zorganizowania - to firmy o znaczeniu strategicznym dla obronności USA. Następnie studenci wyruszyli na miejsce konkursu. Po drodze zapoznali się z podstawami geologii okolicznych terenów. Hanksville (czyli „Heńkowo”) leży w odległości kilkudziesięciu mil od doliny rzeki Colorado i po drodze studenci mieli okazję porównać skalę tutejszych form geologicznych do tego, co wiedzą na temat Marsa i jego kanionów.

W motelu w Hanksville rozpoczęli montowanie robotów rozłożonych na czas transportu. Magma2 testuje już swoją konstrukcję na pustyni, Copernicus i Scorpio kończą pracę w zaimprowizowanych warsztatach - Scorpio liczy na duży zasięg swojego robota dzięki doskonałej konstrukcji masztu komunikacyjnego. Copernicus montuje panele słoneczne, które umożliwią długą pracę i doładowanie akumulatorów robota w trakcie wykonywania zadań. Zespoły przeprowadziły rekonesans w terenie porównywalnym z obszarami konkursu - nie wiadomo gdzie dokładnie rozegrane zostaną tegoroczne konkurencje. Zespół Magma 2, który używa heksakopterów dostarczonych przez firmę Cyberdrones zdeklarował się wykonać zdjęcia lotnicze dla paleontologów, którzy na oddalonym o 3 km stanowisku jurajskim prowadzą wykopaliska kości dinozaurów.

Drogi dojazdowe do bazy MDRS pokazały zęby. Słabo z zasięgiem komórek i Internetem. Atmosfera świetna - zespoły mimo rywalizacji dogadują się ze sobą. Wspólna droga przez prerię mocno ich zintegrowała, a obfitość wrażeń pozwoliła zapomnieć o zmęczeniu, więc wszyscy mają bardzo dużo wiary w sukces. Na robotach i na autach powiewają polskie flagi.

Jutro kolejne testy na pustyni.
 
 
 
 
 

W poniedziałek 16 maja na specjalnym pokazie w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarów PIAP zaprezentowano polskie łaziki i drużyny, które będą uczestniczyć w turnieju łazików marsjańskich organizowanych przez The Mars Society. Powstała strona poświęcona naszym załogom dostępna pod adresem www.polskanamarsa.pl.

Więcej informacji przekazuje agencja Planet PR. Drużyny były opisane wcześniej na naszych stronach.

Relacje są również na naszym forum.

Inżynierowie z trzech uczelni szykują niezwykłe pojazdy

Ruszyły przygotowania do kolejnej edycji prestiżowego konkursu łazików marsjańskich o nazwie University Rover Challenge 2011. Już w czerwcu na pustyni Utah z najlepszymi zespołami z całego świata zmierzą się aż trzy polskie pojazdy. W tegorocznym konkursie biorą bowiem udział zespoły z Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Politechniki Białostockiej. 

Aktualnie polskie ekipy kończą konstrukcję głównych podzespołów łazików i jednocześnie wyposażają je w kluczowe elementy, niezbędne do poruszania się po symulowanej powierzchni Marsa. Miejsce zawodów – amerykańska pustynia Utah – słynie bowiem z ekstremalnych warunków klimatycznych, które są zbliżone do tych panujących na Czerwonej Planecie. Polskie roboty muszą zmierzyć się z wysoką temperaturą oraz skrajnie niską wilgotnością powietrza.

Zeszłoroczna edycja konkursu, organizowanego przez stowarzyszenie The Mars Society,  zakończyła się dużym sukcesem dla jedynej polskiej drużyny, której udało się zakwalifikować do ścisłego finału. Białostocko-toruński robot MAGMA zajął aż trzecie miejsce, ustępując jedynie łazikom amerykańskiemu oraz kanadyjskiemu. Projekt polskich robotów marsjańskich od początku wspiera Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP. 

Finalne konstrukcje łazików oraz ich oficjalne nazwy zostaną zaprezentowane w połowie maja.  

Łukasz Wilczyński
PR Director
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. kom: 0 516 036 036
tel: 012 376 42 70
skype: lwilczynski
www.facebook.com/lukasz.wilczynski
Planet PR: Relations Awareness
www.planetpr.pl 

 Wielu planetologów sądzi, że życie na Ziemię mogło zostać przyniesione z Marsa, przez meteoryty. Grupa naukowców z Massachusetts Institute of Technology i Harvard University postanowiła zbudować instrument, dzięki któremu będzie możliwe sprawdzenie tej hipotezy.

Według ustaleń różnych badaczy, w początkowym okresie istnienia Układu Słonecznego na Ziemi i Marsie był podobny klimat, przez co można zakładać, że na obu planetach panowały zbliżone warunki dla rozwoju życia.

Naukowcy przypuszczają również, że z powierzchni Marsa na Ziemię trafiło około miliarda ton skał - często po długiej podróży w przestrzeni międzyplanetarnej. Wiadomo także, że mikroby - potencjalnie na tych bryłach przenoszone - mogły przetrwać nie tylko tysiące lat kosmicznego "przerzutu", ale i "lądowanie" na innej planecie.

Astronomom udało się również ustalić, że znacznie bardziej prawdopodobnym kierunkiem transportu setek tysięcy ton kosmicznego "gruzu" jest ten z Marsa na Ziemi, a nie odwrotny - co wynika z dynamiki Układu Słonecznego.

Po zestawieniu tych informacji widać, że kolejne etapy przeniesienia życia z jednego obiektu na drugi w młodym Układzie Słonecznym były możliwe. Naukowcy zadają sobie pytanie czy to oznacza, że życie na Ziemi pochodzi od życia marsjańskiego? Czy są one ze sobą spokrewnione?

Aby rozstrzygnąć tę kwestię, grupa badaczy z Massachusetts Institute of Technology i Harvard University chce przygotować instrument, który wyizoluje z próbek marsjańskiej gleby mikroby lub ich pozostałości i odseparuje ich genetyczny materiał (w przypadku pozostałości po mikrobach DNA może być zachowane przez miliony lat).

Porównanie go z tym fragmentami sekwencji DNA lub RNA, które są niemal powszechne dla wszystkich form życia ziemskiego może ułatwić odnalezienie odpowiedzi na pytanie o ewentualne wspólne pochodzenie życia na naszej planecie i Marsie.

Zaprojektowanie i budowa prototypu instrumentu, którego robocza nazwa brzmi Search for Extra-Terrestrial Genomes (SETG) może zająć dwa lata. Jego propozycja została przedstawiona podczas konferencji Instytutu Inżynierów Elektryków i Elektroników, która odbyła się w miejscowości Big Sky, w stanie Montana między 5 i 12 marca.

Na razie nie są znane możliwości umieszczenia SETG na pokładzie którejkolwiek z sond mających w najbliższych latach polecieć badać powierzchnię Czerwonej Planety.

Źródło: portal astronomia.pl