Spotkanie z życiem pozaziemskim pozwoli ludzkości ulepszyć się, a elektroniczne gadżety mogą przyspieszyć ewolucję - uważa astronom prof. Aleksander Wolszczan. Jego zdaniem, naszą cywilizację czekają przemiany, jakich dziś nie umiemy sobie nawet wyobrazić. - Jesteśmy w tej chwili z całą pewnością (...) o krok od znalezienia pierwszej planety zamieszkiwalnej, czyli podobnej do Ziemi. To się może zdarzyć w ciągu najbliższych kilku lat - podkreślił.

Prof. Wolszczan był dzisiaj gościem II Kongresu Innowacyjnej Gospodarki. W swoim wystąpieniu zatytułowanym: "Czy człowiek wie, dokąd zmierza?", mówił o możliwych scenariuszach przyszłości ludzkości, odnosząc się do fundamentalnego pytania: skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy.

- Jesteśmy dziećmi wszechświata w sensie ogromnie intymnym. Tak samo intymnym, jak jesteśmy dziećmi swoich rodziców, ponieważ wodór, który znajduje się w naszych komórkach jest wspomnieniem z początków wszechświata 15 mld lat temu. Węgiel, azot i tlen, które są niezbędnymi składnikami chemicznymi naszej biologii to są wspomnienia narodzin, ewolucji i śmierci gwiazd, które są naszymi bezpośrednimi rodzicami. Tak więc mamy całkowite prawo identyfikować się z wszechświatem - tłumaczył astronom.

Na orbicie Ziemi krąży asteroida o średnicy 400 km, która prawdopodobnie oderwała się od naszej planety – informuje newsru.com.

Na orbicie Ziemi odkryto nową, już czwartą mini-satelitę. Dzięki nowym technikom naukowcom z Irlandii udało się ustalić, że w odległości 19 mln kilometrów od Ziemi znajduje się ciało niebieskie – asteroida. Jej średnica wynosi 400 km.

Według astronomów planetoida, która została nazwana 2010-SO16, krąży po orbicie naszej planety już od 250 tysięcy lat. Niewykluczone, że powstała około 4,4 mld lat temu, kiedy w wyniku zderzenia nieznanego ciała niebieskiego z ziemią pojawił się Księżyc.

Według teorii wielkiego zderzenia, Księżyc powstał po zderzeniu proto-Ziemi z ciałem wielkości Marsa, co wyzwoliło wystarczającą ilość energii, aby wyrzucić dostateczną ilość materii na orbitę okołoziemską, z której mogłoby się uformować nowe ciało niebieskie.

Źródło: onet

Więcej: technology review / cornell university library (ang.)

Poniżej prezentujemy tłumaczenie oficjalnego komunikatu ze strony
http://www.marssociety.org/home/press/announcements/untitledpost-2

Trzy wietrzne, gorące i męczące dni konkursu łazików dobiegły końca. W sobotę 4 czerwca, na pustyni w południowym Utah, zakończyła się, sponsorowana przez firmę inżynierską TASC, tegoroczna edycja konkursu: University Rover Challenge 2011. 

Brało w niej udział 8 drużyn studenckich – 3 z Polski, 3 z USA i 2 z Kanady. Warto dodać, że, posługiwały się zaawansowanymi technologiami, które nigdy wcześniej nie pojawiły się na URC. Na podium znalazły się zespoły ze wszystkich trzech krajów. Miejsce pierwsze zajęła drużyna studentów z Politechniki Białostockiej z łazikiem Magma 2, któremu udało się nie tylko zostawić konkurencję w tyle, ale też zdobyć bardzo wiele punktów. 

Zespół Magma 2 jest pierwszym w historii zwycięzcą z Europy. Był też pierwszym, który w ramach konkurencji wykorzystał bezzałogowy pojazd latający. Tym, a także niezwykle lekką konstrukcją łazika – zbudowanego głównie z poliwęglanu – udało się zespołowi wrażenie na sędziach. Poza tym, twórcy Magmy 2 wykazywali się przy wykonywaniu zadań doświadczeniem godnym starych wygów.[1] Jednak najważniejszym źródłem dla ich sukcesu jest świetna konstrukcja ich łazika.

Najwięcej emocji dostarczył pojedynek o drugie miejsce, w którym starły się drużyny z kanadyjskiego Uniwersytetu w York (York University) oraz amerykańskiego Uniwersytetu Stanu Oregon (Oregon State University). Ostatecznie różnica między nimi wyniosła zaledwie 16 punktów. W sumie można by powiedzieć, że w tym roku na podium stanęły te same drużyny co w zeszłym, tyle że w innej kolejności. 

Kierujący URC Kevin Sloan, zwrócił uwagę na bardzo wysoki poziom konkurencji – Zaawansowanie techniczne łazików jest niesamowite. Widać, że w ciągu roku przygotowań drużyny dawały z siebie wszystko. To co się tutaj w tym roku zdarzyło, wynosi ten konkursu na zupełnie nowy poziom.

Na stronie konkursu zostanie później umieszczone streszczenie wydarzeń oraz pełna punktacja wszystkich drużyn. Dogłębna analiza zostanie też przedstawiona na 14. dorocznej Międzynarodowej Konwencji Mars Society w Dallas, USA, w dniach 4-7 sierpnia 2011.

[1] Zespół z Politechniki Białostockiej brał też udział w URC 2010 – ich łazik Magma zajął wtedy 3. miejsce. Więcej informacji na ten temat można znaleźć, m.in. w archiwalnych wiadomościach na tej stronie.

Tłumaczenie i opracowanie: Joanna Jodłowska

 

Hanksville, Utah, 5 czerwca 2011 r. – Polski łazik marsjaoski MAGMA2 zwyciężył w prestiżowych, międzynarodowych zawodach University Rover Challenge w Stanach Zjednoczonych. Zespół z Politechniki Białostockiej pokonał Kanadyjczyków z York
University oraz Amerykanów z Oregon State University, którzy w budowie swojej konstrukcji korzystali z pomocy NASA. Pozostałe polskie roboty, SCORPIO z Politechniki Wrocławskiej oraz COPERNICUS z UMK w Toruniu, zajęły odpowiednio czwarte i szóste miejsce.

Dzisiaj zespoły przystąpiły do wykonywania 2 konkursowych zadań: serwisowego (przełączanie wtyczek na panelu) i poszukiwania życia (zdjęcia, próbki, analiza i interpretacja). 

Copernicus - poszukiwanie życia
Zespół wystartował z opóźnieniem - w transporcie zerwały się przewody od manipulatora, ale ekipa zdołała uporać się z tym problemem na miejscu. Pomimo krótkiego czasu, który im pozostał zdołali wykonać dużą cześć zadania: robot ruszył z miejsca startu, wykonał szereg zdjęć umieszczonej w pobliżu próbki skalnej. Do tego celu użyta została kamera rejestrująca rozpraszanie promieni UV przez cząsteczki chlorofilu. Kamera jest umieszczona na dole robota i opuszcza się na grunt wraz z osłoną ocieniającą. Pojazd poradził sobie z przeszkodą terenową w postaci płytkiego, suchego koryta po spływie wodnym. Nie zdołano pobrać próbki za pomocą manipulatora - zostało za mało czasu, jazda w terenie była zbyt ryzykowna i zespół zdecydował się na powrót. Niestety po drodze robot zablokował się na kamieniu. Zebrane dane - zdjęcia, odczyty gps, wystarczyły jednak do sporządzenia raportu naukowego, który był drugą częścią zadania. Detektor UV jest bardzo dobrym narzędziem i jest używany przez wszystkie trzy polskie zespoły. Nie widzieliśmy podobnych urządzeń na innych łazikach. Niezależnie od problemów zespół zapunktował całkiem dobrze w tym zadaniu! Sędziom podobała się też interpretacja. 

Copernicus - przełączanie wtyczek
Zawiodło mocowanie manipulatora, który po drodze do panelu z wtyczkami (około 300 m od bazy) przekręcił się od drgań na wybojach. Pojazd wykazał się dobrą manewrowością i sprawną pracą na dużym dystansie. Niestety manipulator okazał się zbyt trudny do opanowania w nienaturalnej pozycji i zespół wolał nie ryzykować dalszych uszkodzeń. System wizyjny wymagany do przeczytania instrukcji na panelu działał bez zarzutu. Zadanie wykonano w 1/5 (20 na 100 punktów).

Scorpio - poszukiwanie życia
Zespół poradził sobie doskonale. Podwozie płatało trochę figli, ale nie przeszkodziło to w wykonaniu misji: najpierw sfotografowano kilka próbek bez ich podnoszenia, z użyciem kamery załamującej światło w paśmie UV. Do zdjęć użyta została także pomysłowa poziomica wyrzucana z chwytaka. W miejscu każdego pobrania próbki wykonano pomiary ciśnienia, temperatury, wilgotności oraz odczyt gps. Robot ma na pokładzie stację pogodową, która stanowi proste i bardzo skuteczne narzędzie do badań naukowych. Następnie łazik ruszył dalej w poszukiwaniu odpowiedniej próbki do przywiezienia do bazy. Próbkę znaleziono, pobrano i dostarczono na miejsce bez większych przeszkód. Pojemnik nie domknął się, ale chwytak nie wypuścił próbki, która dotarła nienaruszona. Część interpretacyjna była bardzo ciekawa dzięki dużej ilości zebranych danych i zrobiła na sędziach dobre wrażenie. 

Scorpio - przełączanie wtyczek
To zadanie jest pechowe dla zespołów, które starują po raz pierwszy. Jednak nie zawiódł manipulator, który był dobrze przygotowany do przełączania wtyczek, ale układ jezdny. Dwukrotnie poszła przekładnia łańcuchowa, być może konstrukcja cierpi wskutek wszechobecnego pyłu. Przez to, że trzeba było naprawiać konstrukcję w czasie wykonywania zadania, zostały odjęte punkty. 

Magma2 - przełączanie wtyczek
Uważane za najtrudniejsze zadanie konkursu i w tym przypadku przyniosło wiele emocji i nerwów. Po zaliczeniu pierwszych wyłączników, jeden ze stopni swobody manipulatora kartezjańskiego przestał działać. Drużyna musiała improwizować ze względu na ograniczony czas (40min) konkurencji. Ku zdumieniu obserwatorów, w pewnym momencie manipulator powrócił do pełnej funkcjonalności – Magma2 miała wiele szczęścia! W pozostającym czasie udało się zaliczyć ponad połowę przycisków. Nie starczyło już czasu na wtyczki.

Magma2 - poszukiwanie życia
"Poszukiwanie życia" jest mocną stroną zespołu z Białegostoku. Zadanie polega na przywiezieniu do bazy i zbadaniu jednej próbki skały. Łazik przywiózł w tym przypadku aż sześć próbek, co spowodowało zamieszanie wśród organizatorów, którzy nie byli pewni, czy jest to zgodne z regulaminem. Po krótkiej dyskusji uznano, że nie jest to zakazane. Spośród sześciu próbek do prezentacji przed jury wybrano jedną, na której, dzięki metodzie rozpraszania światła niebieskiego, wykryto obecność chlorofilu. Dodatkowo, podczas konkurencji, studenci z Magmy dali pokaz możliwości łazika w trudnych warunkach terenowych. Układ jezdny działał bez zarzutu – łazik pokonywał przeszkody płynnie, szybko i pewnie, nawigacja i system wizyjny były w pełni sprawne.

Jutro ostatnie dwie konkurencje! Zespoły są przygotowane. Najważniejsze jest to, że wszystkie 3 drużyny z Polski wystartowały i zapunktowały! Przestało wiać.

Oregon i York nie będą jednak łatwe do pokonania!