W styczniu 2008 firma Virgin Galactic przedstawiła swój sposób na sięgnięcie kosmosu: samolot WhiteKnightTwo (WK2) wynoszący pojazd SpaceShipTwo (SS2).

Zespół startuje z betonowego pasa lotniska i wznosi się coraz wyżej. Na siedemnastu kilometrach, gdzie powietrze jest zbyt rzadkie dla skrzydeł, następuje zapłon silnika rakietowego SS2, jego oddzielenie i pionowy lot powyżej 100 km. To umowna granica kosmosu, gdzie na czarnym tle nieba widać kulisty kształt Ziemi.

Image
Oba pojazdy są zbudowane z laminatów, czyli sztucznych włókien przesyconych żywicą. Ten materiał nie kojarzy się ze statkami kosmicznymi, ale też SpaceShipTwo jest formalnie... szybowcem z napędem. Od zwykłego motoszybowca różni się głównie silnikiem, ciśnieniową kabiną i wielkością. W tyle kadłuba umieszczono hybrydowy silnik na stałe paliwo i ciekły utleniacz. Jest prosty, bezpieczny i można go wyłączyć odcinając dopływ utleniacza. Kabina o średnicy 2.3 metra i długości 3.7 metra mieści dwóch pilotów i sześciu pasażerów. W skorupie kadłuba są duże okrągłe okna i „drzwi”. Nie ma żadnych osłon termicznych, gdyż prędkość wejścia pojazdu w atmosferę jest niewielka. Trzeba zdawać sobie sprawę, że nie jest on w stanie okrążyć Ziemi! Nie rozpędzi się do wymaganej pierwszej prędkości kosmicznej (ok. 8 km/sek.), a zatem nie będzie musiał hamować...

WhiteKnightTwo jest największym samolotem wykonanym z laminatów. Jego rozpiętość wynosi 42 metry, a długość 24. Pod środkowym skrzydłem tego dwukadłubowca podwieszany będzie SS2. Napęd stanowią cztery silniki Pratt & Whitney PW308. Pierwotnie były one opracowane dla business-jetów, mają ciąg 31 kN (ponad 3 tony) i masę 600 kg każdy. Umieszczono je po dwa pod skrzydłami po zewnętrznych stronach kadłubów. WK2 jest samolotem akrobacyjnym umożliwiającym uzyskanie chwilowej nieważkości. Jeden z jego kadłubów będzie repliką kabiny SS2 i posłuży do treningu turystów przed lotem w kosmos.

Opisany zespół pojazdów umożliwi Virgin Galactic – prywatnej kosmicznej agencji turystycznej – uruchomienie lotów w kosmos. Okazuje się, że tysiące ludzi jest chętnych zapłacić 200 tysięcy dolarów za doznania nie z tej Ziemi. W ciągu 12 lat Virgin Galactic chce zbudować 40 statków SS2 (dwa starty dziennie każdy) i 15 samolotów-nosicieli. W tym czasie z ich usług skorzysta 100 tysięcy ludzi. Do tej pory w kosmos poleciało 450 osób. Ten wschodzący rynek kusi również inne firmy i producentów.

ImageEADS jest europejską korporacją znaną z produkcji lotniczego sprzętu wojskowego, Airbusów, satelitów i rakiet Ariane. Przez dwa ostatnie lata młodzi inżynierowie z Francji, Niemiec, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii w wielkiej tajemnicy przygotowywali projekt turystyki kosmicznej. Pomysł ogłoszono w ubiegłym roku. Bazuje on na małym samolocie odrzutowym, startującym samodzielnie z lotniska (nie ma nosiciela) i napędzanym dwoma silników lotniczymi. Na dużej wysokości włącza się silnik rakietowy, a jego 30-to tonowy ciąg wynosi 18-to tonowy samolot na 60 km w ciągu 80 sekund. Rozpędzony pojazd wznosi się jeszcze wyżej, a pasażerowie doznają stanu nieważkości. Po powrocie w atmosferę ponownie są włączane silniki lotnicze (SS2 wraca bez napędu) i następuje lądowanie. Silnik rakietowy spala metan w ciekłym tlenie. „Ładunek użyteczny” to czterech pasażerów i pilot. Przewiduje się jeden start tygodniowo i dziesięcioletni okres używania pojazdu. Pierwsze dostawy w 2012 roku, tempo produkcji to 5 pojazdów rocznie. Końcowy montaż będzie we Francji, produkcja silników rakietowych w Niemczech. Inne elementy w pozostałych krajach Europy.

ImageFirma Excalibur Almaz łączy ludzi znanych w środowisku aerokosmicznym Zachodu z niewykorzystanymi pojazdami kosmicznymi ZSRR. Ta współpraca to znak naszych czasów, siedziba firmy jest też szczególna: wyspa Man leżąca między Wielką Brytanią a Irlandią, która od średniowiecza ma osobny ustrój polityczny. Po radzieckim programie militarnego wykorzystania kosmosu pozostało trochę sprzętu, w tym stacje Almaz i statki TKS. Stacja Almaz ma długość 14 metrów i największą średnicę 4 metrów. Podkreśla się wielkość jej okna i to, że konstrukcja była wielokrotnie sprawdzona w locie pod nazwami Salut, Mir i Zaria. Może przebywać na orbicie kilka lat będąc celem wycieczek turystycznych w statkach TKS. Te trzyosobowe pojazdy mogą być wynoszone rakietami Proton, a ich kapsuła powrotna wykorzystywana wielokrotnie. Excalibur Almaz nie proponuje „podskoków w kosmos” jak wcześniej opisane projekty. To wielodniowe loty na orbitę, dające daleko większe wrażenia za znacznie większą... cenę.

ImageInną stację orbitalną proponuje Robert Bigelow, posiadający sieć hoteli w USA. Przejął prawa do projektu Transhab porzuconego przez NASA. Stacja Nautilus ma składać się z nadmuchiwanych modułów, każdy o długości 14 i średnicy 6 metrów. Posiada miękkie ściany zewnętrzne, zbudowane z wielu warstw nowoczesnych materiałów o grubości 40 cm. Mają chronić przed promieniowaniem i mikrometeorami. Prototypy modułów są już na orbicie, pierwszy start komercyjny w tym roku. Bigelow nie ma statków dowożących turystów do orbitalnych hoteli. Ufundował zatem nagrodę 50 milionów dolarów dla tego, kto taki statek zbuduje...

Jeszcze większą „wyspę” kosmiczną chce zbudować Space Island Group. Łącząc końcami puste zbiorniki promów kosmicznych (każdy o wielkości Boeinga) powstanie wielkie koło. Jego ruch obrotowy wytworzy siłę odśrodkową dającą wrażenie grawitacji. Zapobiegnie to problemom zdrowotnym jak wymioty, katar, bezsenność i demineralizacja kości. W modułach położonych w osi obrotu koła będzie jednak nieważkość.Image

Czy może być coś bardziej atrakcyjnego niż długi pobyt na orbicie? Oczywiście... lot na Księżyc. Dokładnie przelot nad jego niewidoczną stroną. Oferują to dwie firmy: Space Adventures i Constellation Services International. Obie chcą użyć rosyjskich statków Sojuz, które połączą się na orbicie z osobno wystrzelonym modułem napędowym umożliwiającym dolot do Księżyca. Wcześniej można odwiedzić międzynarodową stację kosmiczną.

To są tylko przykłady ożywienia zainteresowań kosmosem. Po wielu latach działalności państwowych agencji kosmicznych, ich rozrzutności i wrażliwości na politykę, pojawił się oddolny trend. Zwykli obywatele i prywatni przedsiębiorcy wpompowują swoje pieniądze w przemysł kosmiczny. Lotów komercyjnych będzie coraz więcej i przestaną one być sensacją.
Sytuacja jest podobna do początków lotnictwa pasażerskiego przed stu laty. Pierwsze przeloty były dostępne dla nielicznych i opisywane przez prasę. Dzisiaj każdy może polecieć  odrzutowcem. Wkrótce każdy będzie mógł polecieć w kosmos...