Wczoraj wieczorem, o 21:16 czasu polskiego, nastąpił start rakiety nośnej Zenit-3FG z sondą Fobos-Grunt i chińskim orbiterem Yinghuo-1, który to start relacjonowaliśmy.

Kilka godzin później okazało się jednak, że misja stanęła pod znakiem zapytania - sonda utknęła na niskiej orbicie okołoziemskiej. Władimir Popowkin, szef rosyjskiej agencji kosmicznej, poinformował, że najpewniej nie doszło do dwóch odpaleń ostatniego członu rakiety i sonda nie ruszyła w podróż do Marsa.

Sonda i człon ucieczkowy odłączyły się od rakiety nośnej 11 minut po starcie. Gdy 3 godziny później sonda powinna wykonać manewry przenoszące ją na orbitę heliocentryczną, radary nie wykryły statku na przewidywanej pozycji. Same odpalenia silników miały odbyć się nad Ameryką Południową, poza zasięgiem rosyjskiej łączności.

Nad ranem Popowkin przyznał, że to była ciężka noc dla Roskosmosu. Przez długi czas nie można było zlokalizować statku, a gdy poznano jego orbitę i nawiązano łączność, okazało się nie doszło ani do pierwszego ani do drugiego uruchomienia silnika. Do wejścia na trajektorię w kierunku Marsa sonda miała wejść o 02:20 czasu polskiego.

Tym samym nad misją, która miała być powrotem Rosji do eksploracji przestrzeni kosmicznej, zawisła groźba fiaska. Wszystko zależy od przyczyn awarii. Jeśli są to problemy z oprogramowaniem, to rokowania są dobre. Możliwe, że statek nie wykonał polecenia odpalenia silników albo miał problemy z obraniem odpowiedniej pozycji w przestrzeni. Jeśli przyczyny leżą po stronie sprzętu, naprawa może nie być możliwa, chociaż jak pokazuje przykład japońskiej sondy Hayabusa, czasem i wtedy są możliwości kontynuowania misji. Do włączenia silnika nie doszło, więc sonda nadal ma zapas paliwa potrzebny na lot do Marsa i Fobosa.

Popowkin zdradził też, że obsługa misji ma około 3 dni na przywrócenie statku sprawności. Jeśli zajął nieprawidłową pozycję w przestrzeni i nie może ładować akumulatorów energią słoneczną, to po tym czasie akumulatory się rozładują. Taki wariant zdarzeń jest na razie podejrzewany. Złą pozycja statku względem Słońca i gwiazd spowodowała, że komputer pokładowy w ogóle nie wydał komendy włączenia silników.

Warta 163 miliony USD sonda jest napędzana członem rakietowym Fregat. Sprawdzonym członem na naftę i tlen, często używanym do satelizacji ładunków na wysokich orbitach okołoziemskich, ale nigdy w misjach międzyplanetarnych. Fregat miał pozostać dołączony do sondy aż do jej wejścia na orbitę Marsa w październiku 2012, służąc jako silnik. Po dotarciu do Marsa sonda miałaby odłączyć się od członu Fregat i wypuścić na orbitę Marsa chińskiego satelitę Yinghuo-1.

Przypomnijmy, że ważnym elementem sondy Fobos-Grunt jest polski penetrator gruntu CHOMIK, zbudowany przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.

Źródło: kosmonauta.net